Laczymy ludzi, ktorzy nie chca juz stac sami. Tak jak kiedys powstancy stawali ramie w ramie, tak dzis stajemy obok siebie - spokojnie, godnie i razem - bo sila zaczyna sie tam, gdzie konczy sie samotnosc.
Kiedy chca cos osiagnac, nie pisza postow w internecie i nie dyskutuja tygodniami na forach. Jada razem w jedno miejsce, w duzej liczbie ludzi, bardzo glosno pokazuja swoje zadania i zostaja tam tak dlugo, az ktos zaczyna z nimi rozmawiac.
Dlatego przez lata gornicy byli jedna z niewielu grup zawodowych, ktore realnie wymusaly decyzje polityczne. Nie dlatego, ze mieli wiecej racji. Dlatego, ze pojawiali sie fizycznie w jednym miejscu w duzej liczbie ludzi.
W psychologii spolecznej istnieje pojecie slacktivism. Oznacza sytuacje, w ktorej ludzie wykonuja symboliczne dzialania w internecie - udostepniaja post, komentuja, dodaja hashtag - a nastepnie odczuwaja psychologiczne poczucie, ze juz "zrobili cos w sprawie".
Ten mechanizm daje chwilowa ulge emocjonalna, ale jednoczesnie obniza motywacje do realnego dzialania. Energia spoleczna rozprasza sie w internecie zamiast przenosic sie do realnej przestrzeni, gdzie moze wywolac realna presje na instytucje.
Zaden paragraf. Zaden prawnik. Zadne pismo. Tysiace ojcow juz to sprawdzilo. System reaguje dopiero gdy pod sadem pojawia sie duzo ludzi i zostaja tam dlugo. Dlatego powstaje ta siec.
Rejestrujesz sie i podajesz region. Dostajesz informacje o rozprawach w okolicy. Jesli sprawa jest w Koninie - jedzie tam 30-50 osob. Siedza na sali. Stoja pod budynkiem. Nagrywaja. Po prostu sa.
Dzisiaj ty jedziesz do kogos. Jutro ktos przyjedzie do ciebie. To dziala jak wzajemna polisa. Nie komentarze. Nie lajki. Ludzie w realnym miejscu z transparentem z imieniem twojego dziecka.
Wez karton. Wez flamaster. Napisz imie dziecka ojca, ktorego wspierasz. Przyjedz pod sad. Stan tam z innymi. Spokojnie. Legalnie. Widocznie. System ignoruje jednostke. Nie ignoruje tlumu.
Jesli sie boisz - witam w klubie, bo ja tez. Ale i tak sprobuje. Zbieramy ludzi, zeby jezdzic i pomagac kazdemu z nas, bo nikt nam nie pomoze.
Alternatywa - siedziec i patrzec, jak moje dziecko rosnie beze mnie - jest gorsza niz jakikolwiek strach.
Moj syn ma 9 lat. Nie mam z nim zadnego kontaktu. Walcze po sadach od 5 lat. Policja smieje mi sie w twarz, kiedy zglaszam lamanie wyroku o kontakty. I nie jestem sam - nas sa tysiace. Kazdy walczy osobno. Kazdy przegrywa osobno.
To sie konczy.
Nie stoimy pod sadem "za prawa ojcow". Stoimy za Krzysztofa, ojca Kasi. Za Tomka, ojca Marcina. Za konkretnego czlowieka i jego dziecko. Zebys wiedzial, ze kiedy przyjdzie twoja kolej - ktos bedzie stal z imieniem twojego dziecka.
Policja smieje mi sie w twarz, kiedy zglaszam lamanie wyroku o kontakty. Piec lat pism, rozpraw, wnioskow. Moj syn rosnie beze mnie.
Matka lamie wyrok, policja wzrusza ramionami. Kasia rysuje tate w przedszkolu, ale tata nie moze jej przytulic.
Trzy lata czekania. Trzy lata "procedury". Marcin skonczyl przedszkole i zaczal szkole - bez ojca.
Dziecko wychowywane bez ojca to nie jest "inna forma rodziny". To bomba zegarowa. Panstwo udaje, ze tego nie widzi.
Zrodla: U.S. Dept. of Health and Human Services, CDC, National Fatherhood Initiative.
Wszystko, co robimy, jest legalne i chronione prawem RP. Mamy prawo mowic glosno o patologiach. Mamy prawo stac pod kazdym sadem w Polsce.
Wolnosc wyrazania pogladow oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Wolnosc organizowania pokojowych zgromadzen i uczestniczenia w nich.
Rzeczpospolita zapewnia ochrone praw dziecka. Kazdy ma prawo zadac od organow wladzy ochrony dziecka.
NASI DZIADKOWIE STAWALI POD CZOLGAMI.
MY NIE MOZEMY STANAC POD SADEM?
Solidarnosc budowala sie latami - ale wygrala, bo ludzie przychodzili i nie odpuszczali. Mamy wiecej niz oni kiedykolwiek mieli. Brakuje nam tylko decyzji.
Badania sa bezlitosne. Dzieci odciete od drugiego rodzica wykazuja: zaburzenia przylaczenia, depresje, leki, trudnosci w relacjach przez reszte zycia. System to ignoruje. Ty musisz wiedziec, z czym sie mierzysz - i co mozesz temu przeciwstawic.
Ponizszy dokument to opracowanie kliniczne. Nie dla prawnikow - dla ojcow, ktorzy chca rozumiec co dzieje sie z ich dzieckiem i jak to nazwac przed sadem.
Musimy wiedziec, ilu nas jest, gdzie jestesmy i na co mozemy liczyc. Twoje dane nie beda nigdzie publikowane bez Twojej zgody.
Odezwiemy sie z informacjami o grupie w Twoim regionie. Trzymaj sie, bracie.
TO SA NASZE DZIECI.
KTO WCHODZI?